Dziesięć lat pracy w instytucjach finansowych nauczyła mnie jednego: jak istotny jest pracownik w momencie gdy potrzebujesz kredytu.
Wiem co myślisz, gadam jakieś banały, do tego przecież można brać kredyty przez internet. Na co komu fizyczny pracownik banku? Jeżeli wezmę pod uwagę czym zajmowała się część moich byłych kolegów to odpowiedziałbym, że w zasadzie po nic.

Nie miałem zamiaru pisać jednak o tym jak bardzo niepotrzebni są pracownicy instytucji finansowych. Część to tylko kasjerzy, część sprzedawcy. Podczas gdy dzisiejsze instytucje finansowe potrzebują doradcy. Nie takiego z nazwy, ale takiego który wie jakie są warunki kredytu. Wie co może zaproponować aby był tańszy. Zna również metodologię kredytową więc jest w stanie powiedzieć dlaczego w danym przypadku nie ma zdolności kredytowej.

Znałem wielu pracowników, dla których proces udzielania kredytu to było jedynie wpisywanie danych w system. Jeżeli ten stwierdził, że zdolności nie ma to według niego znaczyło, że tak jest w istocie. Tymczasem system to tylko narzędzie, które może zawierać błędy. Nie raz zdarzyła mi się sytuacja gdy klient według systemu nie miał zdolności kredytowej. Dla mnie był to jedynie sygnał, że należy wyjąć kartkę i długopis i przeliczyć dokładnie gdzie są braki. Często okazywało się, że wystarczyło dochód zaokrąglić w górą zamiast w dół i zdolność wychodziła.

Zdolności kredytowej możesz nie mieć z wielu powodów. Na przykład wynajmujesz mieszkanie. Wynajęcie mieszkania według metodologii podwyższa koszty życia, a więc zmniejszają Twój dochód. Możesz też mieć zdolność kredytową, ale akurat nie na ten kredyt. Czasami wystarczyło, że wynegocjowałem z przełożonym obniżenie oprocentowania o pół procent i wychodziła zdolność.

Jeżeli bierzesz kredyt na siebie musisz pamiętać, że przy obliczaniu zdolności kredytowej brany jest tylko Twój dochód. Możesz oświadczyć dochód rodziny, ale i tak nie jest on brany pod uwagę przy obliczaniu zdolności kredytowej. Jest on ważny przy czynniku ryzyka, ale nie przy samej zdolności. Instytucje finansowe uznają, że kredytobiorca jest jedynym żywicielem rodziny. Jeżeli więc przychodziła do mnie kobieta, która była żoną i matką, często okazywało się że nie ma zdolności. Zwyczajnie system obliczał, że te ona utrzymuję trójkę ludzi.
Co ciekawsze, czasami okazywało się, że jako samotna matka kredyt otrzymałaby bez problemu.

Co zatem zrobić w powyższej sytuacji? Rozwiązania są trzy:
Pierwsze: kredyt bierze wówczas współmałżonek,
Drugie: oboje stają się współwłaścicielami kredytu,
Trzecie: rozdzielność majątkowa.

Jednak decyzja o tym, która opcja będzie najkorzystniejsza zależy od Ciebie. No i od podpowiedzi pracownika. Najprostsze mogą być dwie pierwsze opcje. Jednak wiele zależy od tego jak wygląda sytuacja finansowa współmałżonka. Jeżeli jest on zadłużony, to warunki kredytu mogą ulec zmianie. Co za tym idzie nie będzie on korzystny.

Nie słyszałem jeszcze opinii by ktoś nie był zadowolony z rozdzielności majątkowej. Wyjątkiem jest komornik. W przypadku rozdzielności majątkowej nie może pobrać z konta wszystkiego co się na nim znajduje, a jedynie w odpowiednich proporcjach. Pod warunkiem oczywiście, że zgłoszenie do niego nastąpi w ciągu siedmiu dni.

Co do samych warunków kredytu jest kilka rzeczy, na które należy zwracać uwagę. Podstawowa rzecz to czy oprocentowanie jest stałe czy zmienne. Obecnie mamy bardzo niskie stopy procentowe. Nic nie zapowiada, że będą one spadać. Wręcz przeciwnie, eksperci przewidują że w niedługim czasie nastąpi wzrost oprocentowania kredytów. Dla Ciebie oznacza to wzrost raty, ale tylko w przypadku oprocentowania zmiennego. W przypadku oprocentowania stałego taka kwota raty jaka została zapisana w umowie pozostaje. Wyjątkiem jest zazwyczaj ostatnia rata, która ma na celu wyrównać kwotę.

Kolejna rzecz na którą należy zwracać uwagę przy warunkach kredytu jest prowizja. Zarówno jej wysokość jak i moment spłaty. Praktyka jest taka, że prowizje również się kredytuje i kwota raty jest proporcjonalnie powiększana o prowizję. Ta kwota nie jest oprocentowana. Istnieje jednak możliwość zapłaty prowizji od razu, co trochę mija się z celem, oraz wraz z pierwszą ratą. Istotne jest właśnie zwrócenie uwagi, czy czasem pracownik nie nacisnął czegoś nieprawidłowo. Czasami zdarzało się, że klient przychodził z pretensjami bo pierwsza rata była zdecydowanie wyższa niż być powinna. W zdecydowanej większości wynikało to z błędu pracownika. Z małymi wyjątkami.

Wyjątek o którym myślę dotyczył sytuacji, gdy pracownik chciał przekonać klienta że rata u niego jest tańsza niż gdzie indziej. Rzeczywiście, skoro prowizja nie była kredytowana więc i rata była odpowiednio mniejsza. Jednak za brak udzielenia informacji na ten temat pracownikowi może grozić odpowiedzialność karna. Dlatego zawsze sprawdzaj podsumowanie informacji o kredycie.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here